Z dywanikiem czy bez
Wiele osób staje przed dylematem – zakupiło piękne parkiety, ale boi się, że je zniszczy przypadkowo. Każda rysa przyprawia o palpitacje. Z kolei zakrywać świeżo położone panele podłogowe dywanem lub wykładziną... To po co w ogóle je zakładano? Są też tacy, którzy wybiorą wyjście pośrednie i przy najczęściej uczęszczanych miejscach położą dywaniki. Postronni obserwatorzy sądzą, że celem takiego małego dywanu jest dodanie pomieszczeniu jeszcze więcej uroku, ale tak naprawdę chodzi o coś zupełnie innego. Strach przed butami, ostrymi przedmiotami i nieprzewidzianymi wypadkami spędza sen z powiem właścicielom, więc przy fotelach i stolikach umieszczają ciekawe dywaniki. Są one oczywiście dodatkową atrakcją, ponieważ właściciel zrobi wszystko, by nikt nie podejrzewał go o taką małostkowość, jak strach przed zniszczeniem podłogi. Da się tę obawę zobaczyć w innych okolicznościach, na przykład gdy przyjdą znajomi z dzieckiem. Trzeba się nieźle nagłowić, by wymyślić powód znalezienia innego miejsca do zabawy niż podłoga w salonie, a przy tym nie zdradzić się z prawdziwymi myślami. Podobnie dzieje się, gdy przypadkowo ktoś coś rozleje – zaalarmowany domownik ruszy biegiem po czystą, suchą ściereczkę, by zmniejszyć rozmiary nieuniknionej katastrofy. Może więc dywanik rzeczywiście jest dobrym rozwiązaniem – pomaga spać spokojnie mieszkańcom, a goście przestają być kojarzeni z bezlitosnymi potworami marzącymi o wykonaniu szpetnych rys w podłodze.